Wtałem dość późno - musiałem odespać to, iż późno poszedłem spać. Otrzepałem się i oblizałem się. Miałem sucho w pysku. Wyszedłem z jaskini i pobiegłem nad rzeczkę, którą ostatnio widziałem w pobliżu. Napiłem się po czym zanurzyłem łeb by się do końca obudzić. Wyjąłem głowę rozchlapując wszędzie wodę.
- Przestań!
Usłyszałem nagle obok siebie. Spojrzałem w lewo. Nie opodal mnie stała biała wilczyca.
- Wybacz - powiedziałem i przeszedłem przez rzeczkę na drugi brzeg. Nie daleko była polana, gdze miałem nadzieję zapolować.
- Gdzie idziesz? - spytała wilczyca.
Lekko odwróciłem głowę.
- Śniadanie to najważniejszy posiłek każdego dnia, a ja go jeszcze nie spożyłem.
- Mogę z tobą zapolować? - spytała.
Odwróciłem się całkowicie. Teraz dopiero zauważyłem skrzydła. Była skrzydlatym wilkiem!
W sumie nie widziałem niczego, co by nie pozwalało jej iść...
- Zgoda - powiedziałem.
Dotarliśmy na polanę. Kilka metrów od nas pasły się jelenie. Padłem na ziemię. Wilczyca zrobiła to samo. Podczołgałem się.... i skoczyłem.
Zaatakowałem największego byka (samca jelenia). Skoczyłem mu do gardła. Po chwili nie żył. Wadera upolowała łanię i już zajadała. Ja też zacząłem jeść.
- Jestem Luna - usłyszałem po chwili nad sobą.
- Akuma, nie jestem typem ,,przyjaciela" - powiedziałem. - Mogę cię całkowicie zabić, gdy zmienię się w demona.
<Luna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz